-Sakurcia,to co robimy dzisiaj po szkole?Idziemy na ramen? - odezwał się Naruto po dłuższej ciszy jaka między nami zapadła.
-Naruto!Nie mów tak do mnie! - znowu mnie zdenerwował.Zaczęłam myśleć,że robi to specjalnie.
-Przepraszam.A co z moją propozycją?
-Hm..Wiesz..dobrze.Mam ochotę na ramen. - odwzajemniłam jego uśmiech i poszliśmy wzdłuż chodnika.
Po burzy,która nie dała mi w nocy spać nie było żadnych znaków.Jedynie mijaliśmy co jakiś czas malutkie kałuże.Zamyśliłam się.Myślałam o tym cholernym zabójcy,który znowu zamordował z zimną krwią niewinną osobę.Zaczęłam się nawet trochę obawiać,że w końcu przyjdzie kolej na kogoś z moim przyjaciół.Mimo,że ninja nie powinien nigdy tracić czujności to martwiłam się o TenTen i Naruto.Mieszkają przecież całkiem niedaleko tego miejsca.
-Sakura o czym myślisz? - przerwał mi.
-Ja? - westchnęłam.-Boję się.Mieszkasz niedaleko tego skaliska nad tą rzeką ii... -nie dokończyłam.
-Nie martw się. - objął mnie. - Przecież wiem,że dam sobie radę nawet jeśli.Sakura!Obudź się!Jesteśmy wyszkolonymi ninja.Uczyli nas jak reagować w takich przypadkach.Najważniejsze to nigdy nie tracić czujności-uśmiechnął się.
-Wiem,ale..
Doszliśmy do naszego ulubionego miejsca,gdzie zwykle razem jemy lunch.Naruto z uśmiechem powitał staruszka,który tutaj sprzedaje.Bardzo go lubi.Często z nim rozmawia i mają dobry kontakt.Ja nie mogłam stracić czujności.Cały czas czułam,jakby ktoś mnie obserwował.Jakbym była uwięziona w czyimś spojrzeniu.Albo sama już wariuję..
Spędziliśmy z Naruto kilka godzin.Najpierw zjedliśmy podany przez staruszka ramen.Oczywiście Naruto wziął dokładkę.Potem poszliśmy do baru.Nie patrzałam na zegarek.Straciłam rachubę czasu.Wypiliśmy trochę wina.Potem kilka piw.Nie wiedząc sama kiedy,ale zaczęło kręcić mi się w głowie.Nie narzekałam na to,wręcz przeciwnie.Śmiałam się nie wiadomo z czego.Rozmawialiśmy z Naruto przez dwie godziny na temat tego,dlaczego niebo jest niebieskie,a słońce się obraca.Zaraz..to Ziemia się obraca.Jakby nie patrzeć ktoś mógł by pomyśleć,że jesteśmy czymś naćpani.Nic bardziej mylnego.Chłopak,który stał przy barze i nas obserwował poczęstował mnie papierosem.Najpierw jednym,potem drugim i trzecim.Krztusiłam się dymem.Nagle zadzwonił mój przeklęty telefon.
Przerwał mi całkiem dobrą zabawę,która dopiero przecież się rozkręcała.Cholera to pewnie ona.Nie patrząc na telefon wiedziałam kto dzwoni.Nie odebrałam.Jednak ta uparta kobieta nie dawała za wygraną.Za piątym razem odebrałam.
-Co chcesz? - odwarknęłam dość stanowczym tonem dając jej do zrozumienia,że przerywa mi na prawdę bardzo miły wieczór.
-Sakura do cholery gdzie ty się znów włuczysz?!Jutro szkoła!Znowu jesteś z tymi swoimi wandalami?
-Nie nazywaj ich tak.Nie masz prawa. - warknęłam już na prawdę wściekła. -Bo niby kim ty jesteś?Nie będziesz mi życia układać -zaśmiałam się.
-Jesteś..wstawiona.Cholera kolejny raz w tym tygodniu.
-I że niby cię to obchodzi?Wrócę za godzinę.Chciałam,żeby dała mi święty spokój.I tak zaczęła mnie głowa boleć.W sumie to miałam dość na dzisiaj.Teraz chciałam jedynie znaleźć się już w swoim łóżku.Rozłączyła się.Wygrałam,punkt dla mnie.
-Kto dzwonił? - spojrzałam na blondyna,który siedział z jakaś rudą laską.
-Oh,Naruto na chwilę cię spuścić z oka.Wiesz nie będę ci przeszkadzać i tak już wracam do domu.Głowa mnie boli,kiepsko się czuję.-wyprzedziłam jego następne pytanie.
-Dobrze..Tylko zadzwoń jak dojdziesz bezpieczna i cała lub zdrowa.-zaśmiał się nie widząc sensu w tym co powiedział.Uśmiechnęłam się i puściłam mu oczko.-Baw się dobrze. -rzuciłam na pożegnanie.Odeszłam trochę dalej,po czym odwróciłam się.Całowali się; byli całkowicie w siebie zapatrzeni.Zachciało mi się śmiać,ale nie chciałam,żeby mnie zauważyli.Ten chłopak,gdy się upije jest niemożliwy.Ja potrafię zachować umiar-powtarzałam sama sobie potykając się o własne nogi.
Było chyba już grubo po północy.Nie wiem.Telefon mi się rozładował.Szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam,gdzie jestem.Głowa cholernie mnie bolała.Modliłam się,żeby Anke tu po mnie przyjechała.Usiadłam na krawężniku i zaczęłam myśleć o Naruto.Jak tam jego zaloty.Ciekawe czy jutro będzie w stanie przyjść na zajęcia.Zaśmiałam się cicho.Postanowiłam zapytać dwóch chłopaków,którzy szli na przeciwko mnie o drogę.W końcu chcę już być w domu.
-Przepraszam jaka to ulica?-zapytałam.Oni spojrzeli tylko na siebie i chyba dostrzegli,że jestem pijana.W sumie nie trudno było zgadnąć,język mi się cholernie plątał
.-No proszę..Takie ładne dziewczyny chodzą same po takich ciemnych uliczkach w nocy?Nie spodziewałbym się. - powiedział jeden z nich zbliżając się do mnie.
-To wiecie jaka to ulica czy nie? - zapytałam jeszcze raz.Nie miałam ochoty na głupie gierki.
-Yomato patrz.Ona na prawdę myśli,że jej pomożemy. - spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.Podszedł do mnie i chwycił mocno za ramię.Chwilę patrzył mi w oczy,po czym chyba mnie uderzył,bo upadłam na ziemie.
-Idziesz z nami. - powiedział ten drugi.Byłam w niezłej dupie.Nie miałam broni.Nie miałam niczego czym mogłabym się obronić.Jeszcze alkohol uderzał mi do głowy dając mi do zrozumienia,że tym razem się doigrałam.Bałam się.Na prawdę.Lekko oparłam się na łokciach i zauważyłam spływającą krew z mojego czoła.Musiałam chyba uderzyć głową o chodnik.Bolało niesamowicie.
-Zostaw ją sukinsynie.Matka cię kultury nie nauczyła do kobiet? - przeniosłam wzrok na sylwetkę chłopaka,który nie wiadomo skąd się tu zjawił.Jednak bardzo mnie to cieszyło.Było ciemno.Nie rozpoznałam twarzy chłopaka.Widziałam tyle jego umięśnioną sylwetkę.W jednej chwili strasznie zakręciło mi się w głowie.Poczułam ostry ból w klatce piersiowej.Zamknęłam oczy.
Obudził mnie świergot ptaków.Leżałam na czymś miękkim.Dopiero po chwili zorientowałam się,że jestem w swoim pokoju.Kac dał o sobie znać.Przez chwilę myślałam,że to wszystko było snem,dopóki nie poczułam ostrego bólu w kostce.-Kurczę,czyżby skręcona? - cicho westchnęłam. Promienie słońca bezlitośnie wdarły się do mojego pokoju.Nie pamiętałam prawie nic co zdarzyło się ubiegłej nocy.Oprócz tego,że byłam w barze z Naruto,po czym wracając do domu natknęłam się na dwóch chłopaków..ii..nie pamiętam co było dalej.
-Miałaś dużo szczęścia - przeniosłam wzrok na Anke.Stanęła w drzwiach z rękoma skrzyżowanymi na piersiach.Patrzyła na mnie takim wzrokiem,jakbym wygrała szóstkę w totka.- O szóstej rano ktoś zapukał do drzwi.Sakura,martwiłam się.Całą noc cię nie było.Miałam ogromną nadzieję,że to ty.Ku moim oczom stanął chłopak i trzymał cię na rękach.Przeraziłam się.Krew ciekła ci z czoła.Wzięłam cię z jego rąk i podeszłam do kanapy na którą cię położyłam.Chciałam dowiedzieć się od niegoco się stało,ale gdy się odwróciłam już go nie było.Strasznie dziwne.- odparła błądząc wzrokiem po pokoju.
-Jaki chłopak?Jak wyglądał? - zapytałam,licząc na odpowiedź.-Na pierwszy rzut oka nie przypatrzyłam się zbyt dobrze.Brunet,umięśniony.Tylko tyle wiem. - Sakura jestem twoim opiekunem prawnym.Wiesz,że jeśli masz jakiś problem..to zawsze możesz mi o tym powiedzieć. - odparła.
-Tak wiem,ale jest wszystko w porządku.Na prawdę.A teraz pozwól,że położę się.Anke tylko spojrzała na mnie,po czym kiwnęła głową i wyszła z mojego pokoju.Przekręciłam się na lewy bok.Chcąc zasnąć myślałam o tym chłopaku.Należą mu się podziękowania.Gdyby nie on..mogło by się potoczy wszystko o wiele gorzej.Szkoda,że nie wiem kim on jest.Z moich głębokich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk mojej komórki.Spojrzałam na wyświetlacz.TenTen.
-Tak?
-Sakura?!Wszystko okej?!Naruto powiedział nam,że w nocy sama wracałaś do domu!Strasznie się martwimy!Dlaczego nie ma cię w szkole! - wprost krzyczała mi do ucha.
-Uspokój się.Wszystko dobrze.Nic się nie stało.Po prostu głowa mnie boli i Anke pozwoliła mi zostać w domu. - próbowałam ją uspokoić.
-Na pewno?!Sakura coś mi się tu nie podoba!Nie możesz sama chodzić po nocy!W dodatku zalana!Sakura,czy ty mnie słuchasz!?-Tenten pogadamy później.Chcę się położyć. - rzuciłam na pożegnanie, po czym wyłączyłam telefon.Chciałam mieć chwilę spokoju.
****
Stanęłam na łące.Wzięłam głęboki oddech.Było tu tak pięknie.Słońce rozświetlało moją twarz.Spojrzałam w niebo.Było bezchmurne.Chciałabym zostać tutaj na zawsze.Położyłam się na trawie.Zamknęłam oczy i odpłynęłam w marzenia.Było tu tak cicho,tak spokojnie.W jednej chwili poczułam jak coś mokrego spadło na moją twarz.Otwarłam oczy.Słońce zachodziło.Schowało się gdzieś za chmurami.Ciemnymi chmurami.Gdzieś w oddali zdołałam usłyszeć pierwszy grzmot.Przeraziłam się.Zaczęło kropić co raz mocniej.Zaczęłam biec.Nie znałam tego miejsca byłam tu pierwszy raz.Biegnąc potknęłam się o kamień.Upadłam na ziemie.Zdarłam sobie skórę na kolanie.Mniszkiem lekarskim przetarłam kolano,by złagodzić ból i zatamować krew.
-Miałaś dużo szczęścia co? - spojrzałam na mężczyznę strojącego tuż na de mną.Nie widziałam jego oczu,ponieważ lekko długie czarne włosy zasłaniały je.-Kim jesteś?
-Zawsze te same pytanie.Kim jestem.Czego chcę.Po co to robię.To już na prawdę nudne. - przewrócił oczami,po czym szybko zjawił się obok mnie.Opuszkami palców dotknął mojego policzka.Ręce miał lodowate,a przecież była dość wysoka temperatura.Spojrzał mi w oczy.Przeraziłam się.Czarne dużo oczy pochłaniały mnie.
-Powiem krótko,laleczko.Życie to nie jest zabawa.Myślisz,że jak jesteś ninja to wszystko ci wolno? - roześmiał się. - Jesteś słaba.Nie zgrywaj już takiej twardzielki.Nie przechytrzysz mnie. - przeczesał moje różowe włosy.-Odwal się! - odepchnęłam go od siebie.Poleciał na drzewo i pokręcił tylko głową. -Jeszcze się spotkamy..Nie pozostawiłaś mi wyboru; zabiję ciebie i twoich głupich przyjaciół.Byłam gotowa do ataku.Wzięłam shuriken do ręki,po czym ruszyłam w jego stronę.Rozpłynął się.Nie było go.
Szybko się przebudziłam.Nie wiem kim był ten facet,ale przenigdy nie dam mu skrzywdzić moich przyjaciół.Za wszelką cenę będę ich bronić obiema rękami,dopóki stąpam po tej ziemi.
****
Tenten wracała do domu razem z Hinatą.Wiatr był dość mocny; przez co rozwiewał ich długie włosy. - Jak myślisz może wstąpimy do Sakury? - odezwała się Hinata mierząc mnie wzrokiem.
-To nie jest dobry pomysł.Powiedziała mi przez telefon,że idzie się położyć. Spojrzała na zawiedzioną minę Hinaty. - Nie martw się.Sakura nie wpakowała się na pewno w żadne kłopoty.Wiesz jak to ona .. - ciągnęła. - Lubi sobie zabalangować.
-Tak samo jak Naruto. - zarumieniła się.Jak myślisz z wieloma dziewczynami się całował?Tenten spojrzała na Hinate.Nie wierzyła własnym uszom.Zaczęła dzielić podejrzenia Sakury,że Hinacie podoba się Naruto.
-Nie sądzę.. - odparła szybko. - Wiesz..nudziło mi się dzisiaj na matmie i myślałam nad tym jacy chłopacy z naszej klasy są przystojni.I zrobiłam liste.Na pierwszym miejscu oczywiście Sai .. - roześmiała się.
-Tenten a tobie nadal on tylko w głowie. - uśmiechnęła się szeroko. - Kto dalej?- Sasuke.Ten z rodu Uchiha.
-No tak zgadzam się.Jest przystojny.. - Słyszałam od Naruto,że on jest gejem. Wytrzeszczyła oczy.
- Nie mów,że wierzysz w każdą bajkę jaką słyszysz od tego wariata. - zaśmiała się
.-A widziałaś,żeby z jakąkolwiek dziewczyną rozmawiał? Hinata przystanęła.Chciała udowodnić przyjaciółce,że Naruto ma rację i wcale nie wymyśla bajek.
-W sumie..nie.Dzisiaj na chemi nie odezwał się do Karin ani słowem. - zamyśliła się.-Widzisz!Jego kręcą faceci! - wykrzyczała.-Jezu ucisz się Hinata.
- Jeśli to prawda to mamy odpowiedź na to,dlaczego jest taki dziwny. - Moim marzeniem zawsze było się zaprzyjaźnić z gejem.Bynajmniej miałabym pewność,że nie zakocha się we mnie. - dodała Tenten.
-Nie sądzę,żeby Sasuke był duszą towarzyską.
****
Mimo ,że nie lubię tego sparingu to opowiadanie wciąga :)
OdpowiedzUsuńProszę zmień albo tło albo kolor czcionki, bo głowa mnie boli :3
Dziękuję ślicznie za komentarz :) Właśnie o to chodzi,by wciągało..jednak miałam co do tego pewne wątpliwości.Cieszę się,że jednak jest zainteresowanie.Pozdrawiam.
Usuńsuper rozdział, pierwszy raz ktoś napisał o tym sparingu czekam z niecierpliwością na kolejny :3
OdpowiedzUsuńdziękuję! :)
OdpowiedzUsuń