piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 5.

    Razem z Tenten byłyśmy niesamowicie zmęczone całym wczorajszym dniem.Zasnęłyśmy bardzo szybko.Nie miałam czasu nawet,żeby pomyśleć o wszystkim na spokojnie.Ale może i to dobrze.Jak kiedyś grecki filozof powiedział : Nie myśl zbyt dużo,bo za chwilę pojawi się problem,którego nie było.Jest jednak jedna sprawa,która wciąż nie daję mi spokoju.Ten cały Uchiha mówił coś.. o napadzie.Ale dlaczego..? Kto .. ? Czemu... ? Tyle pytań nasuwało mi się na myśl,ale na żadne z nich nie miałam odpowiedzi.
    Spałam osiem godzin.Rano obudził mnie krzyk Tenten z ogrodu.Szybko założyłam na ramiona bluzę,bo jednak był ranek i to chłodny ranek.Ze strachu o przyjaciółkę nie spojrzałam nawet w lustro tylko od razu zbiegłam po schodach.Tenten przeniosła swój wzrok na mnie.Nie miała za ciekawej miny.W jej oczach dostrzegłam strach.
-Co się stało?
-Sakura..mówiłaś coś wczoraj o moim domu.. dlaczego tak się przeraziłaś wczoraj?
-Nie rozumiem..
-Jak się obudziłaś.. powiedziałaś coś w stylu.
.''Ale przecież..ty..twój dom?!''
-Aa..faktycznie.Rozmawiałam z Sasuke.Powiedział mi,że na twój dom zaraz napadną jacyś ludzie.
-Co?!Dlaczego mi nie powiedziałaś?!
-Nie widziałam,że to takie ważne.. po za tym myślałam,że Uchiha wlał w siebie zbyt dużo whisky i wygaduję głupoty.
-Zobacz to. - odparła, wyciągając w moim kierunku dłoń w której trzymała jakiś list.
-Co to jest?
-Sama zobacz. - powoli otworzyłam kartkę i zaczęłam czytać.Spojrzałam na Tenten,a potem raz jeszcze na list.
-Czego oni mogą od ciebie chcieć do cholery?! - krzyknęłam.
-Nie wiem, Sakura.Ale boję się,cholernie. - przerwała,a jej głos załamał się. - Przecież wiesz,że zostaję w domu sama i to często.Moi rodzice muszą wyjeżdżać z Konohy..
-To co masz zamiar teraz zrobić?
-Jak to co? Mam wystarczająco dużo pieniędzy, aby wynająć ANBU.Nie będę czekała aż umrę w katuszach. - powiedziała z lekką ironią wyrzucając kartkę papieru do śmietnika.
-No dobrze, pójdę dziś z tobą do ich biura.
-Na prawdę?
-No jasne, przyjaciele muszą sobie pomagać. - uśmiechnęłam się do niej ciepło.Po chwili odwzajemniła uśmiech.

                     *

   -Jak to spaprałeś sprawę?! - krzyk Itachiego rozniósł się po całym budynku.A był na prawdę ogromny.Jednak miał w sobie coś,co wyróżniało go spośród innych.Krzywe i stare okna przykuwały wzrok.Ma dwa piętra.Znajduję się w nim poddasze - na które od dawna nie zaglądano.Puste pokoje; ogarnięte ciszą i nicością.
  Chłopak w czerwonych włosach tylko zerknął na niego.Wcale nie przejmował się tym co brunet ma mu do powiedzenia.Skoro jest taki cwany niech sam to zrobi.Nie chciał mu usługiwać,ale wiedział,że nie ma innego wyjścia.Ubrany był w czerwony kombinezon; w pasie przepasała go czarna wstążka.Oczy błękitne; wypełnione samotnością.
  - Sasori tam był. - Itachi odwrócił się w stronę Gaary.Zawahał się chwilę.
-Czego on tam szukał? - był nieźle wkurzony.
-Nie jestem chodzącą encyklopedią. - warknął.
-Nie tym tonem,Garaa. - Nie obchodzi mnie jak,ale dowiedzcie się co planuję Sasuke z Sasorim.
-Młodszy Uchiha się nieźle ustawił.Ale i tak największym błędem jego życia było opuszczenie nas. - odezwał się chłopak w czarnym kombinezonie po lewej; miał na twarzy znamię po swoich rodzicach.Zwali go Kankuro.
-Z tym się zgodzę.Głupiec! - syknął, rzucając szklanym wazonem o ścianę.
-Więc co teraz robimy?
-Tak jak mówiłem porozmawiajcie z moim bratem.Jeśli jednak odmówi udzielenia informacji wykorzystajcie jego słabości; sami wiecie jakie.
-Tak,szefie! - odpowiedział Kankuro,po czym wziął Gaare pod ramię.Skierowali się obaj do wyjścia, zerkając jednym okiem na minę bruneta.

                       *

  Szłyśmy przez miasto.Pogoda na prawdę nam dopisywała.Promienie słoneczne nieśmiało łaskotały moją rozpromienioną twarz.Była wiosna.Natura zaczęła się odradzać.Na drzewach były widoczne już białe pąki, a łąki pachniały charakterystycznym zapachem skoszonej trawy.
Zauważyłam,że ludzie są bardziej szczęśliwsi wiosną niż mroźną zimą.Jest to pewnie spowodowane zimową deprechą, która zazwyczaj łapie każdego z nas.
 Byłyśmy już w centrum.Budynek ANBU znajduję się całkiem nie daleko galerii handlowej obok której przed chwilą przechodziłyśmy.Drapacze chmur były jedną z atrakcji naszego miasta.Co roku wielu turystów przybywa do Konohy,by je zobaczyć.Dla mnie to nic nadzwyczajnego.
 Przekroczyłyśmy próg ogromnego budynku.Kurczę,nie wiedziałam,że jest taki duży.Nigdy tu nie byłam.Przy drzwiach przywitała nas sekretarka proponując nam kawę.Nie skorzystałyśmy z usług.Chciałam jak najszybciej to załatwić i być już w domu.
-Dzień dobry, my do dyrektora. - odezwała się Tenten.
-Prosto i w prawo. - uśmiechnął się chłopak siedzący przy komputerze.
Poszłyśmy tak jak kazał.Ściany były ozdobione na prawdę pięknymi i charyzmatycznymi obrazami.Pod każdym z nich był jeden i ten sam napis ''Hidan''.
Facet ma talent.Tenten wzięła głęboki oddech,po czym nacisnęła klamkę.Po chwili ku naszym oczom ukazał się mężczyzna w czarnych długich włosach.Po jego twarzy rozpoznałam,że liczy sobie około dwudziestu lat.Taki młody,a już ustawiony? - pomyślałam sobie.
-Witam, w czym mogę służyć? - odparł.
-Ja chciałabym wynająć ANBU. - parsknęła Tenten patrząc w okno.
-Oczywiście,ale ta usługa sporo kosztuje.
-Nie obchodzi mnie to.
-Skoro tak.A jaki jest tego powód?Ściga panią mafia?
Obie spojrzałyśmy na siebie w tym samym czasie.Tenten chyba nie do końca była przekonana, o tym by powiedzieć mu prawdę.
-Coś w tym guście.
-O więcej nie pytam.Hidan! - przywołał mężczyznę z pokoju obok.Miał siwe krótkie włosy.
Nagle przypomniałam sobie obrazy,które mijałyśmy.Olśniło mnie.Ten chłopak jest ich twórcą.Muszę przyznać,że jest chodzącą perfekcją i bije od niego charyzma.Tenten zarumieniła się widząc go.Jak zwykle.Ona zawsze musi ślinić się do każdego napotkanego przystojnego rzecz jasna faceta.
-Tak, Orochimaru?
-Ty i reszta będziecie chronić tą panią. - wskazał palcem na Tenten.
-Właściwie to mojego domu. - przerwała im, uśmiechając się do siwowłosego.
-Nieważne.Hidan,przekaż kompanom.
-Z całą pewnością im przekażę. - A co taka ślicznotka może mieć na swoim koncie?Komu pokazałaś swoje pazury i chce się teraz odpłacić? - puścił jej oko; nie uciekło to mojej uwadze.
-Może porozmawiamy o tym na kawie i ciastku. - zarumieniła się.Ja na to tylko przewróciłam oczami.Niech robi co chce, ja i tak zmyję się do domu.
-Kusząca propozycja. - uśmiechnął się. - Znasz jakąś knajpkę niedaleko?

-Jasne, zaraz obok jest kawiarnia.
-To idziemy? - odparł uśmiechając się, co spowodowało,że Tenten zadrżała.Ona ma chyba nie po kolei w głowie.Wda się w romans z jej własnym..jakby to ująć..ochroniarzem?Była by z tego niezła fabuła do komedii romantycznej.
-Pewnie - pociągła mnie za sobą; nie pytając o zdanie.

                                                           
                       *


  Byłem w drodze na polowanie,ale coś przykuło moją uwagę.Stojąc na dachu jednego z cztero-piętrowych budynków zauważyłem różowowłosą.Nie dało by się jej pomylić w tłumie z nikim innym.Jej charakterystyczny kolor włosów,był zarezerwowany tylko dla niej.Jak również jej melodyjny śmiech,który wprost uwielbiałem.Przeskoczyłem parę bloków,by widzieć ją wyraźniej.Dostrzegłem jakiegoś siwowłosego dupka. Kim on jest do cholery, i skąd się wziął.
Nie podobało mi się to.Czyżby to któryś z ludzi Itachiego?Nie, to niemożliwe.Znam wszystkich z Akatsuki.Może przyjął kogoś nowego..? W głowie moje myśli toczyły krwawy pojedynek.Najchętniej to zatopiłbym kły w jego szyję.To mój teren, nie lubię konkurencji.Szkoda,że zielonooka jeszcze o tym nie wie.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Sakury.Spojrzałem w tamtą stronę.Skręciła w przeciwną uliczkę.A siwowłosy razem z Tenten szli dalej.Uśmiechnąłem się pod nosem.Czyżby ona była taka mądra?Jak wiele ta dziewczyna jeszcze ukrywa?
                                 
                                                                 
                             *

  Zostawiłam ich samych.Świetnie im się gadało,więc postanowiłam zniknąć póki Tenten jeszcze by mi pozwoliła.Była chyba tak pochłonięta tą rozmową,że nie zauważyła kiedy się zmyłam.W sumie to dobrze, jutro szkoła, a ja muszę ochłonąć i w końcu wziąć porządną kąpiel.Czuję się brudna.W całym tym pośpiechu dopiero w domu zorientowałam się,że nie mam komórki. -Pewnie zostawiłam u Tenten, jutro mi ją przyniesie do szkoły.Nie obeszło się bez awantury z Anke.Czarno włosa kobieta na prawdę działa mi na nerwy.Niech w końcu zrozumie,że za pięć miesięcy kończę już siedemnaście lat i nie będę jej dziewczynką na każde skinięcie palcem.Będę mogła zadecydować w końcu całkowicie o sobie nie pytając nikogo o zgodę ani opinię.
  Zepsuła mi humor.Pragnęłam wprost tej relaksującej kąpieli.Weszłam od razu do łazienki, zakluczając drzwi.Sukienka zsunęła mi się z ramion.Związałam tylko włosy w kok,po czym weszłam do dużej wanny.Woda była na prawdę ciepła.Dolałam do niej olejek o zapachu sosny.On niesamowicie mnie odstresowuję.Zanurzyłam się pod wodę.Wreszcie sama.Bez nikogo.Chwila spokoju i ciszy.

Dopiero po jakiejś godzinie wreszcie wyszłam z wanny.Nie chciałam wychodzić,ale woda zaczęła się robić zimna.Byłam zmuszona.Miałam jeszcze przejrzeć zeszyty,bo jutro kartkówka z chemii,ale na prawdę nie miałam siły,ani chęci.Zeszłej nocy nie wyspałam się,więc chciałam to odrobić i wstać jutro pełna werwy życiowej.Siadając przy toaletce w celu wysuszenia włosy; w lusterku dostrzegłam znaną mi jak dotąd sylwetkę.Gwałtownie się obróciłam.To był on.



Myślałam,że rozdział pojawi się dopiero jutro późnym wieczorem,a tu proszę.Mimo,że nie miałam weny siadając przed laptop przybyła na czas.Tak więc, myślę,że się podoba :)
Piszcie w komentarzach!

3 komentarze:

  1. Ale mam uciesz! Dodałaś dzisiaj! Jej! Rozdział dobry, ale troszkę błędów rzucało mi się w oczka. Jeden taki nie zgadzający mi się z resztą fabuły...Sakura kończy siedemnaście czy osiemnaście lat? Poza tym było dobrze a nawet bardzo. Uniknęłaś kary śmierci ;)) Cieszę się że piszę pierwszy komentarz i mam nadzieję że wena cię szybko nie opuści! Płyń na jej fali xd Pozdrawiam ciepło i trzymaj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sakura będzie miała osiemnaście lat
      Dziękuję,haha na szczęście pozostanę przy życiu :D

      Usuń
  2. super,chcce kolejny, uzależniłam się od twojej historii. Dziewczyno pisz dalej bo na taki talent pisarski trudno trafić. :)

    OdpowiedzUsuń