sobota, 13 lutego 2016

Tak jakby prolog.


        Zawsze zastanawiałam się nad tym jak moi rodzice zachowywali się w młodości.Może byli szaleni tak jak ja,albo nie sprawiali żadnych kłopotów wychowawczych.Ciekawe,czy moja matka uciekała z ostatnich lekcji,bo jak zwykle nie nauczyła się na głupi sprawdzian z matematyki.Ciekawe czy nie bała się jeździć motorem i czy nie ogarniał ją strach widząc 170km/h na liczniku.Ciekawe,czy przyjaźniła się z najgorszymi chłopakami w mieście.Bo jeśli tak to jestem w zupełności taka jak ona.Może trochę nad wyraz dojrzalsza i pyskata.Dziewczyna która zawsze postawia na swoim,nie boi się kolejnej awantury w domu,kolejnej jedynki z majcy.Żyję tak jak się jej podoba,a nie tak jak wypada młodej dziewczynie z Konohy.Z tego co wiem mój ojciec,również sprawiał nie jakie problemy wychowawcze,ale nie słyszałam nigdy,by napadał na innych czy też zapalił kiedykolwiek papierosa.Czasem żałuję,że nie miałam okazji ich poznać.I choć nigdy nie widziałam ich twarzy to tęskniłam za nimi.Byłam mocno związana z moją matką.Ponoć często czytała mi bajki o syrenkach na dobranoc i zabierała do wesołego miasteczka.Kochała mnie pomimo tego,że urodziła mnie bardzo wcześnie.Miała zaledwie 17 lat.Odeszła 2 lata później.Nigdy nie zagłębiałam się nad tym co było tego przyczyną.Słyszałam tylko,że wracając samochodem z moim ojcem do domu miała wypadek.Stwierdzili zgon na miejscu,jednak coś przykuło wtedy uwagę pewnego z lekarzy.Moja matka miała dużą ranę na szyi.Nie jestem pewna czy tą ''dziurę'' można było nazwać raną..Przez kilka miesięcy znany detektyw zajmował się tą dziwną sprawą.Niestety sam zachorował na raka i szybko odszedł z tego świata.Z tego co wiem stwierdził tylko,że było to planowane morderstwo,a nie wypadek jak to wszyscy w koło uważali.Oczywiście nikt mu nie wierzył,a ja sama nie wiem co mam o tym myśleć.
       Teraz mam 17 lat.Uczęszczam do jednego z liceum w Konohie.W 2 klasie liceum nie zdałam z powodu wielu nieobecności.W tym roku moja ''opiekunka'' - tak można nazwać kobietę z którą aktualnie mieszkam wprost nakazała mi co najmniej pojawiać się choć na lekcjach.Nie spodobało mi się to,ale przecież musiałam skończyć te głupie liceum.Jeszcze tylko rok i będę pełnoletnia.W 100% będę mogła zadecydować sama o sobie i swojej przyszłości,której sama nie jestem pewna.Mam długie różowe włosy; proste jak patyki.Zazdrościłam dziewczyną,które miały piękne długie i grube loki do pasa.Zawsze marzyłam o takich włosach.Duże zielone oczy podkreślały moją urodę.Byłam szczupła choć nigdy nie uprawiałam żadnego sportu.Nie lubiłam nigdy grać w siatkówkę jak inne dziewczyny.W 1 liceum na pierwszej lekcji wf dziewczyny z mojej klasy od razu chciały grać w siatkówkę i nic innego.Potem było już tylko gorzej.Gdy wchodziłam na salę gimnastyczną widywałam tylko rozłożoną siatkę.Od tamtego czasu zaczęło się wagarowanie.Rzadko już pojawiałam się na tych lekcjach.Ale ogólnie nie mogłam narzekać na klasę.Było wiele spoko osób choć jak w każdej innej klasie pojawiało się kilku kretynów.Uczniowie,byli jakby podzieleni na swoje grupki.
Była grupa paniusi do której należała Ino,Temari i Karin.Nienawidziłam ich.Często imprezowały a na drugi dzień cała szkoła już wiedziała jakie majtki miały na sobie zeszłej nocy.Mimo tego nie były gardzone wręcz przeciwnie.Chłopcy je uwielbiali.Sama nie wiem czy dlatego,że te lafiryndy tak się do nich kleiły czy też dlatego,że chodziły z dużym dekoltem,bo ze względu na ich inteligencję na pewno nie.Była ona równa zero jak nie poniżej.Pewnego dnia w szkolę wybuchła nawet afera,bo Temari była podejrzewana o romans z nauczycielem od fizyki. 
Następną grupką byli tzw. kujoni klasowi.Rock lee był świetną osobą do ściągania.Idiota podkochiwał się we mnie a ja tylko wykorzystywałam to,by mi pomógł w zdaniu czy na kartkówce.W sumie gdyby nie jego wyraziste brwi i fryzura,jakby dostał garnkiem w dzieciństwie i to porządnie to byłby nawet przystojny.Był synem naszego profesora z chemi - Might'a Guya.Lubiłam tego nauczyciela,był całkiem do zniesienia.Często żartował z uczniami i był na prawdę innym nauczycielem od reszty.Twierdził,że ma swoje sposoby na dogadanie się z młodzieżą.Najlepszym przyjacielem Lee był Sai.Wysoki chłopak o krótko czarnych włosach.W sumie to nie wiele z nim rozmawiałam więc nie będę go oceniać zbyt pochopnie. 
Był jeszcze Naruto - mój przyjaciel.Blondyn,którego znałam od podstawówki.Nie lubiłam go od początku,jednak w 6 klasie na komersie zaprosił mnie do tańca.Można sobie wyobrazić moje zdziwienie i przeogromne oczy,które niemal wychodziły na wierzch.Jednak nie wiedząc sama dlaczego zgodziłam się.Wtedy po raz pierwszy spojrzałam w jego oczy,lśniły troską.Coś się we mnie złamało,gdy wyznał mi uczucia,którymi mnie darzył.Wiedział,że ich nie odwzajemniam a mimo to zdobył się wtedy na odwagę wyznając mi je.Od tamtego czasu zmieniłam do niego stosunek.Polubiłam go,był zawsze,gdy miałam kłopoty i,gdy go potrzebowałam.Nigdy nie krzyczał na mnie,gdy czegoś nie zrozumiałam tak jak moja opiekunka-Anke.Okazał mi troskę,której brakowało mi od dzieciństwa.Był zawsze cierpliwy.Nigdy nie podniósł na mnie ręki,ani głosu.Może tylko raz,gdy się na prawdę ostro pokłóciliśmy.W 2 gimnazjum zostaliśmy parą.W walentynki zaproponował mi spacer.Poszliśmy nad strumyk,lubiliśmy tam przebywać.Wtedy po raz pierwszy go pocałowałam.Byliśmy razem kilka miesięcy,ale potem stwierdziłam,że chcę być sama.Zaczął mnie denerwować,gdy we wszystkim chciał mnie wyręczać.Ja chciałam być niezależną dziewczyną od nikogo.Nie chciałam być od niego uzależniona.Było mi lepiej samej.Pasowało mi,gdy był tylko moim przyjacielem i pragnęłam,by tak zostało.Na szczęście Naruto zrozumiał to i nie miał mi tego za złe.Więc dalej się przyjaźnimy. 
Oprócz niego przyjaźniłam się jeszcze z Nejim.Był wysoki,miał czarne długie włosy i białe oczy.Był zupełnie inny od Naruto.Raczej był typem,który wszystkie swoje problemy zachowywał dla siebie.Nie dzielił się z nami swoimi uczuciami.Czasem wydawało się jakby był nieobecny,myślami zupełnie gdzie indziej.Mimo tego świetnie potrafiłam się z nim dogadać,bo również jak ja nie miał rodziców.Razem ze swoją siostrą - Hinatą mieszkali w małym domku po swoich dziadkach. Co do Hinaty..była moją przyjaciółką.Starą dobrą znajomą z gimnazjum.Zawsze skryta,z nosem w książkach.Stwarzała pozory całkiem poukładanej,nieśmiałej i zakompleksionej dziewczyny.Ale jak wiadomo nie należy oceniać ludzi po pozorach.Gdy było trzeba umiała pokazać pazurki i stawić czoła problemom.Miała długie granatowe włosy i białe oczy tak samo jak Neji.Myślę,że podkochuję się w Naruto,jednak nigdy otwarcie o tym nie rozmawiałyśmy.Twierdziła,że to nie czas na miłość.Po jej zachowaniach wywnioskowałam co innego.Choć wiedziała jakie są moje stosunku z nim i choć wiedziała,że nadal coś do mnie czuję nie była zazdrosna.Bynajmniej nad wyraz bardzo dobrze to ukrywała.Moją drugą bratnią duszą była Ten-Ten.Na prawdę nie znałam takiej samej osoby jak ona.Praktycznie zawsze uśmiechnięta,roześmiana.Nigdy nie widziałam jej smutnej..No może raz,gdy Sai odrzucił jej uczucia.Było to dawno i nie sądzę,żeby dalej coś do niego czuła.Tak czy inaczej była na prawdę ufną osobą,która nigdy mnie nie zawiodła.Mogłam na nią liczyć nie zważając na sytuację,miejsce i godzinę. 
Oprócz wymienionych osób był również klasowy kretyn-Kiba.Ten chłopak zachowywał się strasznie dziecinnie.Na każdej lekcji na której oczywiście byłam obecna musiał coś zrobić,by zostać zauważonym.Naruto tłumaczył mi,że rozumie jego zachowanie,bo ten chłopak nie ma nikogo.Czuję się osamotniony i odtrącony od reszty społeczeństwa.Jego rodzice go porzucili i nikt nie chciał się nim zaopiekować.Ja natomiast nie miałam żadnego usprawiedliwienia na jego zachowanie.Często zachodził mi za skórę.Natomiast był jeszcze jeden typ..który nawet nie wiem kiedy pojawił się w naszej klasie-Sasuke.Pewnego dnia po dwóch miesiącach  nieobecności przyszłam na lekcję i po prostu siedział w ostatniej ławce.Rozmawiałam z nim tylko raz.Miał czarne oczy,które wydawały się być studnią bez dnia.Z całą pewnością szłoby się w nich utopić.Ten chłopak intrygował mnie.Był w moim typie,ale nie traciłam na niego czasu.Ponoć ma już 19 lat nie zdał chyba dwa razy.Rzadko się odzywa.Siedzi w ostatniej ławce i nawet nie robi notatek.W sumie co w tym dziwnego ja też ich nie robię.Ale on..był zupełnie inny.Był dla mnie zagadką,chodzącą zagadką.
       Moje zmysły zwykle mnie nie mylą.Myślę,że ten rok szkolny na prawdę będzie interesujący.Czuję,że wydarzy się coś dziwnego o czym nawet nie śniłam.Może nareszcie to odmieni moją monotonię życia.

2 komentarze:

  1. Czytam, interesująco piszesz. Niekiedy zobaczyłam drobne błędy, lecz nie martw się to jest tak na początku pisania bloga. W jeden dzień jeden rozdział, satysfakcja jest, lecz jeżeli piszesz w jeden dzień zawsze jest ale..... .
    Pierwszym powodem są niekiedy złe komentarze. To że wrzuciłaś już nowy rozdział niektórych to nie interesuje. Dlatego zwracają bardziej uwagę na pisownie itp.
    Jest jednak plus tych złych komentarzy. Twoje ego będzie się zniżało, bo jeżeli będą cię ciągle chwalić i nie wytykać błędów coraz bardziej będziesz źle pisała. Dlatego radzę weź moje rady do serca i stań się wspaniałą blogerką ^^ Wiem to z własnego doświadczenia. Nie dołuj się tak, wyjdziesz na ludzi ^^ Dopiero przeczytałam prolog lecz zabieram się już za 1 rozdział! Życzę powodzenia. Wejdź też czasami na mojego bloga.
    Tytuł: Rodzina Naruto ^^

    OdpowiedzUsuń