Całą drogę przebyliśmy w ciszy.Wielokrotnie pytałam Uchihe, co to ma wszystko znaczyć, ale on milczał.Po raz pierwszy od kilkanastu dni czuję świeże powietrze,Pogoda nie sprzyja nam.Ciężkie krople opadały na moją twarz.W sumie byłam cała przemoknięta - od stóp do głów.Marzyłam,żeby znaleźć się już w ciepłym łóżku, czy choćby zdjąć te mokre ubrania,które były przyklejone do mojej skóry.Ta męcząca trasa zdawała się nie mieć końca.Nogi okropnie mnie bolały, a myśli rozwalały mi głowę.
-Dobrze się czujesz? - zapytał troskliwie.
-W porządku.
-Jesteś blada.
-Od tygodnia.. - odparłam zastanawiając się czy moje słowa mają w ogóle sens.
-Spokojnie zaraz będziemy.
-Proszę powiedz mi, gdzie mnie zabierasz.
-Hm.. no dobrze.Tyle mogę ci powiedzieć. - Do mojej kryjówki, aby nikt cię na razie nie znalazł. - Jest to ostatnie miejsce, gdzie mógł by cie szukać, więc zyskamy na czasie.
-Mówisz o twoim bracie?
-Taa.. - syknął.
-Anke przynajmniej wie?
-Rozmawiałem z nią, o to się nie martw.Rozumie tą sytuację.Całkiem spoko kobieta.
-Nie znasz jej, nie wiesz jaka potrafi być nieznośna..
- Jesteśmy.
Podniosłam wzrok.Duży budynek.Widoczne były tylko dwa duże okna zasłonięte żaluzjami.Niby jest to koniec lasu,ale drzew jest tu mnóstwo.Niemal cały go zasłaniają.
-Nieźle.. - warknęłam.
Szybko weszliśmy do starej kamienicy.Główny korytarz był bardzo długi.Po prawej stronie kręte schody prowadzące na górę.
-Kochanie!! - usłyszałam piskliwy głos.Gwałtownie odwróciłam się i ujrzałam różowowłosą tak jak ja dziewczynę.Odróżniały ją ode mnie okrągłe okulary i czerwone jak krew oczy.
Spojrzała na mnie takim wzrokiem jakby zaraz z miejsca była gotów pozbawić mnie życia.
-Co ona tutaj robi?! - warknęła w moją stronę.
-Uspokój się.Dobrze wiesz,że Itachi jest w Konohie.
-I niby co ona ma z tym wspólnego?! - skrzyżowała ręce na piersiach i pokręciła głową. - Nie chcę na nią patrzeć. Nie do końca wiedziałam dlaczego jest dla mnie taka nie miła.
-Nie masz na razie innego wyjścia. - wzruszył ramionami.
-Mam być z kobietą,która cię nie dawno całowała pod jednym dachem?! Czyś ty oszalał?! - robiło się co raz ciekawiej.Ale chwila.. co ona powiedziała? ',,całowała''. Czy ja o czymś nie wiem?
-Chwila, bo nie rozumiem ? - spojrzałam na nią.
-Taka bystra jesteś, a nie rozumiesz? - Udajesz,że nie pamiętasz jak rzuciłaś się na Sasuke w clubie?
Oczy wyszły na wierz.Co ja robiłam tamtej nocy.. Chociaż, nie.Nie chcę wiedzieć.
-Dość!Sakura twój pokój jest na końcu tego korytarza.
Skinęłam na potwierdzenie.Postanowiłam szybko opuścić tą dwójkę.Chyba muszą pogadać.
-Jeszcze jedno.Suigetsu zaraz przyniesie ci jakieś ubrania na zmianę. - Okey. - dodałam.
****
Byłem w jednym wielkim lokalu z dwojgiem kobiet.Zamiast myśleć o tej pierwsze, myślałem o tej drugiej.Obie miały niepospolity różowy kolor włosów.Charakterem niewymownie się różniły.Karin była typową panienką na parę niewinnych nocy.Sakura..moją przeszłością.Chyba każdy dobrze wie jak trudno jest zapomnieć o pierwszej miłości.Liczyłem,że stłumię to uczucie w sobie, ale myliłem się.Jest za silne na jakiekolwiek protesty.Odkąd tu jest mam ochotę ponownie zatopić kły w jej wargach; spijając krew spływającą po jej malinowych usteczkach.Tak jak wtedy w clubie.Obudziła we mnie coś, na co miałem nadzieję,że nie istnieję.Zawładnęła moim sercem i umysłem.Serce,nerka oraz płuco są zachwyceni jej panowaniem.Tylko cholera szkoda,że nie wiem jak mam to wszystko rozegrać.Mam ją chronić.Nie mogę pozwolić sobie teraz na jakiekolwiek słabości.Jej słodki zapach nieustannie dolatywał do moich nozdrzy mimo,że ma pokój na dole.Mój zmysł węchu jest wyostrzony to dlatego.Sam się dziwię,że potrafię się jej oprzeć.Moje treningi samokontroli pomogły.Inaczej rzuciłbym się na nią bez ostrzeżenia.
****
-Puszczaj mnie idioto! - moje krzyki były tak głośne,że całe Konohagakure było wstanie je usłyszeć.Nie wiedziałem czemu,ale cała moja chakra znikła.Nie mogłem wykonać żadnej pieczęci.
-Grzeczniej. - ścisnął mocniej. - Jeszcze chwila, a skrócę cię o głowę.
-Jak zostanę VI Hokage wtrącę cię do lochów!! - szamotałem się na tyle ile miałem sił.
- Nie rozśmieszaj mnie.Starszaki nie leniuchują z maluchami.
-Ty..!! Pożałujesz !!
-Już się boję..! - zachichotał.
-Jeśli coś zrobisz Hinacie! Lub Sakurze! Pomszczę cię! - miałem ochotę rzucić się na niego z miejsca.Gdyby tylko na chwilę stracił koncentrację byłbym w stanie się wyrwać.Cholera.
-Sakura.. - spojrzałem na niego. - Nie wiesz gdzie teraz jest?
-Nawet jakbym wiedział to bym nie powiedział! Złapał mnie za głowę. - Słuchaj ćwoku.Jak sam czujesz pozbawiłem cię chakry więc chyba wiadomo kto ma teraz przewagę.
-Choćbym miał zapłacić własnym życiem to nie powiem ci nic a nic! Hokage- sama tak właśnie by zrobił!
-Przestań się bawić w głupkowate marzenia. - zdziwiłem się. - Myślisz,że Konoha potrzebuję takiego dzieciaka jak ty? W dzieciństwie byłeś bachorem jakich mało. Myślisz,że wymachując kunaiem w te czy we wte komuś zaimponujesz?
-Rozumiem,że nie masz marzeń i jesteś pozbawionym penisa siusiumajtkiem.. - dostałem w brzuch.Odleciałem chyba na pięć metrów.Ból brzucha był silny, ale to nic przy tym jaki ból czułem w sercu.Chcę chronić ważne dla mnie osoby!Nie mogę tak polec!Nie,nie nie byłbym wtedy Uzumakim!Tylko..nadal chakrę mam zablokowaną..Jak mam się bronić?
-Nie chciałbyś wiedzieć z kim masz do czynienia. - uśmiechnął się morderczo.Miał maskę, dlatego nie wiedziałem kim jest.Oczy czarne jak ziemia.Gdzieś już takie widziałem.
-A może jednak? - spróbowałem.
-Hm.. wiesz to byłoby ciekawe. - zaśmiał się.Podszedł kilka kroków bliżej.Patrzyłem wprost w jego oczy.Ten wzrok paraliżował mnie.Nie wiem kim jest ten gościu,ale kimkolwiek jest..muszę przyznać ma potencjał.Powoli ściągnął maskę.Zamurowało mnie.Zaczęło kręcić mi się w głowie.Przede mną stał morderca.Ten sam co wymordował cały swój klan z zimną krwią.Puls wzrósł.Wiele o nim słyszałem od Kakashiego.Ponoć teraz jest w jakiejś organizacji..Nie wiem.Oczy wlepiłem w niego jak w obrazek.. - Nie wierzę....
****
Siedziałam w oknie obserwując co dzieję się na zewnątrz.Ulewa zdawała się nie mieć końca.Całe szczęście, że już nas nie dorwie.Myślami byłam bardzo daleko.Rozmyślałam o mamie,Ten-Ten potem o Naruto i znów o mamie.Przez ostatnie trzy tygodnie moje życie zmieniło się o 180 stopni.Sama nie wiem,czy to dobrze, czy nie.Teraz dzieję się coś.. niezwykłego.Kiedyś myślałam,że takie rzeczy dzieją się tylko w baśniach.Złych baśniach.Wampiry bez zastanowienia można zaliczyć do złych istot.Mimo tego Sasuke jeszcze nigdy na mnie nie krzyknął, ani nie podniósł ręki.
-Przyniosłem ci ubrania.. - ten nieznajomy mi głos przerwał moje głębokie przemyślenia.Podniosłam wzrok patrząc na fioletowookiego.Całkiem całkiem.
-Em..dzięki. - próbowałam się uśmiechnąć.
-Jestem Suigetsu. - podał mi rękę.Ku mojemu zdziwieniu nie była lodowata.Czy to znaczy,że nie jestem jedynym śmiertelnikiem tutaj?
-Sakura.. - odpowiedziałam.
-Nie przejmuj się Karin. - zaśmiał się.
-Niby czemu miałabym się przejmować? - nie zrozumiałam.
-Czasem zachowuję się jakby nie miała piątej klepki, gdy jest zazdrosna.
-Więc jaki to ma związek ze mną?
-Nie zauważyłaś jak jest zazdrosna o Sasuke? Zastanowiłam się chwilę.No tak, jej słaby punkt.
-Aa.. fakt. -Spoko, nie zamierzam tracić czasu.Nie ma o co. - popatrzał mi w oczy.
-Skoro tak mówisz. - Muszę lecieć do siebie.
-Jasne.. idź . - pokazałam gestem ręki na znak ze rozumiem.Patrzyłam jak niebieskie włosy znikają z mojego pola widzenia.Muszę przyznać,że jest słodki.I w dodatku nie wampir.Zaczyna się robić ciekawie.
Kochani wiem.Nota słaba, ;( starałam się ale chyba coś mi nie wyszło.. Od jutra wracam do szkoły także ciężko będzie.. Może jutro lub w piątek dodam #rozdział 2 tu : sasusaku-ninja-life.blogspot.com więc czekajcie :)
Może trochę krótka, ale jutro mam poprawki z bierzmowania jest godzina .. *patrzy w telefon*
19:50 a mi się tak chcę spać.. ughh! Za napisanie tej notki zabierałam się dwa dni już. W końcu coś nabazgroliłam,ale czy się wam spodoba.. to już nie jestem taka pewna.
rozdział 2----- > 50 % .
Pozdrawiam was!! Buziaki!! :*
Przeczytałam wszystkie rozdziały i stwierdziłam, że skomentuję wszystko pod ostatnim postem. Więc tak, zaczynając: Po raz pierwszy widzę chyba połączenie shinobi i wampirów. Bynajmniej ja nie czytałam takiego opowiadania. Jest to dosyć trafne i oryginalne połączenie. Na samym początku musiałam się jednak na to nastawić, bo jak już wspominałam wcześniej to połaczenie jest dosyć niecodzienne. Podoba mi się tutaj charakter Sakury jaki próbujesz wykreować. Starasz się, ale nie zawsze ci wychodzi. Próbuje grać niedostępną i chamską, po czym za chwile odpuszcza. Był taki moment, kiedy Sasuke zaczyna wyjawiać jej prawde o jej pochodzeniu i o nim samym. Nie chciała go słuchać, krzyczała, wyzywała, po chwili jednak kazała mu się wypowiedzieć i prawie natychmiastowo uwierzyła we wszystko. Strasznie szybko to rozegrałaś, i to błąd. Powinnaś stopniowo wprowadzać pewne fakty z jej dawnego życia, przy czym dokładniej je rozpisując. Bo wiesz, w ciągu zaledwie 3-4 rozdziałów dowiedziałam się już wszystkiego. Gdybyś to rozwinęła to przyciągnełabyś uwagę czytelnika. Zmusiłabyś go do zadawania pytań np " Co teraz zrobi?" "Jak teraz będzie wyglądała akcja?" "Kim była Sakura?" I właśnie wątek kim była mogłaś bardziej owiać tajemnicą. Dobra to na tyle, kolejnym mini błędem są literówki, ale to zdarza się każdemu, wiec nie ma tragedii, sama jestem o to upominana, więc nie czepiam się za bardzo. Charakter Sasuke bardzo mi się podoba. Jak większość chyba uwielbiam go w wersji zimnego i oschłego drania, ale z pazurem :D. Możesz popracować nad rozwinięciem dialogów. Owszem nie owijasz w bawełnę, ale wzięłabym pod uwagę jeszcze uczucia jakie im towarzyszą podczas wypowiadania się. Plusem na pewno jest tutaj fabuła. Jest inna, bo już samo to połączenie jest fajne. Piszesz rozdziały na dobrą długość. Osobiście nie lubie rozdziałów, które czyta się bardzo długo, bo wtedy najczęściej się nudzę i oczy mnie bolą, wyjątek stanowią jednopartówki. Także długość jest dobra. Fajny motyw wprowadzenia Akatsuki, podoba mi się, że bracia Uchiha się nie lubią. No i zapowiada się walka braci o Sakurę ^^
OdpowiedzUsuńNIE ZNOSZE PARINGU SASUKARIN xd tutaj jest też jedna czytelniczka, z taką samą opinią i ja popieram xD Jednak to jest twoje opowiadanie i nikt nie ma prawa ingerować w twoją wyobraźnię :) Lecz ja nie mogę się doczekac prawdziwego SasuSaku. Szczerze, też pisałam kiedyś opowiadania, ty wiesz bo sama jedno skomentowałaś niedawno więc tu jestem z tego powodu xd I przypomniałam sobie jak się kiedyś czułam pisząc własnie tą kategorię. Usmiech kiedy dostawałaś mase komentarzy, uwag i pochwał. Cudowne uczucie. Miło się wraca. Raczej nie wróce do pisania o SasuSaku, ale twoje opowiadanie będę czytać. Mam nadzieję, że zmotywowałam cię do pisania dalszych rozdziałów i weźmiesz pod lupę moje uwagi, które przypominam mają cię zmotywować a nie zniechęcać :) Pozdrawiam serdecznie. Jeżeli mogę być powiadamiana, to będę wdzięczna.
35483653 <- MÓJ NUMER GG. Jeszcze raz dzięki i czekam na nowy rozdział ! :*
Hej :*
UsuńJejku strasznie mi miło :D Jednak wiem muszę przyznać Ci rację.Czytając to czasem sama pluję sobie w twarz,że zbyt szybko parę rzeczy się tutaj wydarzyło.Jednak czytałam już wiele blogów i blogi gdzie zawsze wszystko jest przeciągane mnie po prostu nudzą.Staram się opisywać ich uczucia, jednak sama czytając niektóre historie i widząc np. jak są uczucia rozpisane, gdy bohater tylko je śniadanie to też mnie to odstrasza.Popracuję nad tym i dziękuję za komentarz!
Pozdrawiam
Nie chodzi o to, że masz rozpisywać każdą czynność, którą wykonuje. Co za dużo to nie zdrowo :) We wszystkim trzeba zachować umiar. A bohater bez emocji to żaden bohater, prawda? :)
UsuńNo pewnie.Postaram się i dzięki za radę.Cieszę się,że przynajmniej Cię zaciekawiłam i zostaniesz ze mną na dłużej :*
Usuń