wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział 3.

   


                  ( Next Day )

 Na chemii siedzę w drugiej ławce pod oknem.Nasza sala chemiczna przypomina laboratorium.Na regałach stoi mnóstwo zlewek i probówek.Za szklaną szybą na dużej półce stoi statyw; obok niego kolba stożkowa.Często robimy doświadczenia.Profesor Might Guy wiedząc,że jego syn podkochuję się we mnie posadził mnie właśnie z nim.Nie narzekałam.Na każdej kartkówce mogę ściągać od Lee.Pasowało mi to i szło na rękę.Ogólnie rzecz biorąc rzadko co odzywałam się do niego.On na siłę chciał zawsze rozpoczynać bezsensowną konwersację.Kiedy nudziło mi się mogłam bynajmniej popatrzeć przez okno.Przechodnie,którzy akurat przechodzili byli bardziej interesujący niż jakieś kwasy karboksylowe czy wodorotlenki.Nie ukrywam,ale chemia jest jednym z przedmiotów,których chyba nigdy nie zrozumiem. Oczywiście zaraz po matmie.
-Drodzy uczniowie!Zaraz dobiorę was w pary i razem wykonacie projekt badawczy - Lee rozdaj każdemu kartkę.Na niej jest wszystko opisane.Cholera żebym tylko nie była w grupie z Ino,Temari lub Karin.Mogę być z każdym; oprócz nich.Pozabijałybyśmy się.Spojrzałam spod byka na siedzącą nie daleko Ino.Jak zwykle mocno czerwona szminka przykuwała mój wzrok.Odsłonięty dekolt.Długie pasma jej blond włosów opadały jej na biodra.Nie rozumiem jak mogłam się z nią kiedyś przyjaźnić.W podstawówce byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami.Wymieniałyśmy się ubraniami,doradzałyśmy sobie i rzecz jasna pomagałyśmy.Mogłyśmy na siebie liczyć.Potem coś się zmieniło.Nie rozmawiałyśmy codziennie,nie chciałam już wiedzieć co u niej słychać.Dziwne, zwykle przyjaźnie kończą się przez jakąś ostrą kłótnię; czy odebranie sobie chłopaka.A ja przecież nie pokłóciłam się z nią.Co do chłopaków..miałyśmy różne gusta więc to też odpadło.Po prostu przestałam się do niej odzywać.Jak gdyby nigdy nic.Nie wyjaśniając jej dlaczego.W gimnazjum usiadłam z Hinatą,a ona zadała się z Karin.Zaczęłyśmy ze sobą rywalizować.Od tamtego dnia jesteśmy rywalkami.
- Sakura .. ty będziesz z Sasuke. - spojrzał na mnie profesor Guy.Odetchnęłam z ulgą.Odwróciłam się i spojrzałam na Sasuke.Nie patrzył w moją stronę.Zdawał się być nieobecny.Jego wzrok skierowany był w zupełnie przeciwną stronę.Myślał o czymś.Dosiadłam się do niego.On ani na chwilę na mnie nie spojrzał. 
-Musimy zmieszać te trzy kwasy karboksylowe i napisać hipotezę oraz problem badawczy. - spojrzałam na niego.Milczał jak grób.Nie raczył się nawet odezwać. 
-Nie umiesz mówić? - powiedziałam już trochę wkurzona. - Dobrze więc zrobię to sama.Sięgnęłam do piórnika po moje ulubione pióro, jednak coś stawiło mi opór. - Aućć... - syknęłam.Poczułam lekkie ukłucie.Szczypało.Wyciągając dłoń z piórnika zauważyłam,że opuszek palca zahaczył o igłę cyrkla.Tylko kropelka krwi spadła na stół.Zadrżał.Spojrzałam na niego.
- Więc to jest kwas stearynowy - mówiłam sama do siebie patrząc na probówkę. - Hm... jakie to on miał właściwości..kurczę zapomniałam,a ty Uchiha wiesz?
Usłyszałam dźwięk odsuwającego się krzesła.Sasuke zabrał plecak i kierował się ku wyjściu.Nie zważając na protesty profesora; wyszedł z klasy.Zdziwiona spojrzałam w kierunku Tenten,która tylko wzruszyła ramionami.Pokręciła głową w prawo i w lewo na znak bezradności.Hipoteza: Sasuke za mną nie przepada.Nie żebym się tym oczywiście przejęła.
  Na następnej przerwie wyszłam na papierosa.Przez niego nie zrobiliśmy do końca tego o co poprosił nas profesor Guy.Wstawił nam lufy.Byłam cholernie zła.Co on sobie myśli?Że niby kim on jest?Może ma Hemofobie?Zachował się jak ostatni gbur.Jak ostatni cham.Nie muszę wcale się do niego odzywać nie robi mi łaski.
Ostatni raz wzięłam bucha; niszcząc swoje płuca.Anke wiele razy tłumaczyła mi jakie są skutki palenia,ale nie obchodziły mnie one.I tak umrę.Siedemnaście lat to trochę za wcześnie by się tym przejmować.Póki jestem młoda chcę sobie życie słodzić.

Minęły już 3 następne lekcje; matma, biologia i religia.Sasuke nie pojawił się.Jeszcze tylko godzina wychowawcza.Siedziałam w ostatniej ławce; nie słuchając co mówi nasz wychowawca - Kakashi.Miał fajną fryzurę; na prawdę mi się podobała.Ogólnie rzecz biorąc to; oprócz profesora Guya jest jedynym nauczycielem,którego darzę szacunkiem.Czasem podnosi na nas głos.Zazwyczaj,wtedy gdy dowiaduje się ile godzin mamy wszyscy nie usprawiedliwionych.Siedzę w ostatniej ławce - pod ścianą, więc obserwowanie co dzieję się za oknem było niemożliwe.Moim drugim zabiciem czasu było bazgrolenie w zeszycie.Uwielbiałam wypełniać go rysunkami i cytatami.
  -Chcę wam przedstawić nowego ucznia - Deidare. Podniosłam wzrok znad zeszytu i zerknęłam na nowego.Błękitne oczy nie uciekły mojej uwadze.Blond włosy spięte w kucyk i grzywka opadająca na bok.Niczego sobie.Chociaż ogólnie nie przepadam za blondynami..muszę przyznać,że on..był nawet przystojny.Dość odważnie rozglądał się po klasie zatrzymując swój wzrok na Naruto.Byli bardzo podobni z wyglądu.Pewnie dlatego tak na niego patrzył.Popatrzałam w bok i zauważyłam jak Temari mierzy go wzrokiem od góry do dołu.Już mi go szkoda.Na pewno stanie się kolejną zabawką w jej rękach.Przez to,że siedzę sama Kakashi oznajmił mu,by usiadł ze mną.Nie miałam nic przeciwko.I tak nie zamierzam jakoś fatygotać się bardziej w naszą znajomość.Nie szukam przyjaciół.Pewnym krokiem podszedł do mojej ławki i usiadł obok mnie.Intensywny zapach jego perfum doleciał do moich nozdrzy.Ma u mnie dużego plusa; lubię,gdy chłopak ładnie pachnie.
-Siema, czemu taka ślicznotka jak ty siedzi sama? - zapytał.
-Może nie chce jej się z nikim rozmawiać? - odparłam trochę zła.Co on sobie myśli?Że poleci na niego?Nigdy w życiu.
-Luz.Wiesz nie za bardzo orientuję się,gdzie jest biblioteka a chciałbym wypożyczyć książkę.Mogłabyś mnie tam zaprowadzić na przerwie?
Znowu niechętnie wyciągnęłam słuchawkę z lewego ucha.
-Niech Kakashi to zrobi,to nasz wychowawca jesteś na razie pod jego opieką. - syknęłam z nieukrywaną złością.Ponownie włożyłam słuchawkę do ucha i nie miałam zamiaru już słuchać,co ma do powiedzenia.Słaby był ten podryw,ja już znam takie gierki.Chciałabym,żeby ta męczarnia już się skończyła.Jedyne o czym marzę,to ciepła kąpiel. 

                                         ****  

       Siedziałem w swoim czarnym pokoju.Sam.Potrzebowałem samotności.Ogarnęła mnie złość.Wiem,że znów będę musiał tłumaczyć się profesorowi Guyowi,dlaczego uciekłem.Znowu te same głupie wymówki; musiałem wyjść.Nie chciałem tego robić,ale to nie moja wina,że emocje wzięły górę nad rozsądkiem.Że też zielonooka musiała być tak blisko.Jej zapach..był taki słodki.Nie tylko zapach perfum.To wszystko zaczyna się robić co raz bardziej skomplikowane i nie wiem,czy dam radę to wytrzymać.Chciałbym chociaż być pewny,co planuję Itachi.Cokolwiek to jest nie uda mu się.On nawet nie dorównuje mi w silę.Chociaż muszę przyznać,że ostatni raz.. widziałam go wieki temu.Podszedłem do okna,po czym zaczerpnąłem odrobinę powietrza; przeczesując hebanowe włosy.Zaczyna się całkiem interesująca historia.W końcu doczekałem się.Czekanie to proces,który niszczy człowieka,nawet jeśli umie się czekać.Chciałem być teraz z nią.Czuć jej ciepło.Ale jest ta cholerna bariera,która wszystko uniemożliwia.

                                              **** 

Wracałam do domu,sama.Hinata musiała zostać na zajęciach dodatkowych z majcy.Odpowiadało mi to.Jest ładna pogoda; promienie słońca lekko drażniły moją skórę.Wiosna to moja ulubiona pora roku.Wszystko się odradza; natura i uczucia.Mam wrażenie,że mogę wszystko.Zima to zdecydowanie mój największy wróg.Nienawidzę.Nienawidzę śniegu,gradu; wszystkiego mokre.

-Hej,czekaj!Wypadł ci piórnik! - z trudem dosłyszałam jego słowa mając słuchawki w uszach.Obróciłam się,po czym zobaczyłam Deidare.
-Śledzenie jest karalne.
-A może tak ''dziękuję''? - zerknął na mnie.
-Ta,dzięki. - powiedziałam od niechcenia i prawie wyrwałam swoją własność z jego rąk. 
-Wiesz..przepraszam za dzisiaj.Faktycznie głupio wyszło.Zaczniemy od początku? Spojrzałam w jego błękitne tęczówki.Jego grzywka rozwiewana przez wiatr zakryła prawe oko.Nie miałam nic do niego.Może na prawdę źle zaczęliśmy. - Zgoda. - syknęłam.







Ogłoszenie Parafialne!
Dziękuję za wszystkie komentarze,bardzo mi miło.Roździał 4 już piszę,ale opublikuję,gdy będzie z 3-4 komentarzy,bo bardzo motywują :)! Mam nadzieję,że wam się podoba.
I jeszcze jedno.Co do długości rozdziału..lepiej będzie się wam czytało jak będą takie,czy trochę dłuższe?
Pozdrawiam ciepło!