Czułem jak moje ciało ogarnia ciepło przez dotyk różowowłosej.Mimo, iż było to godzinę temu to cały drżę.Jej skóra.. taka miękka i delikatna.Mam wrażenie, że każdy mój ruch może ją zranić.Jest taka krucha, a zarazem taka zadziorna.To w niej uwielbiam.Raz aniołek, raz diablica.Ten jej charakterek kiedyś mnie wykończy.Nawet pewnie nie wie, że tak kusi.W tym momencie nawet nie myślę o Karin.Jestem już pewien,że nić do niej nie czuję.Łączył nas tylko namiętny seks, i nic więcej.Z resztą mam wrażenie, że ona coś ukrywa.Ostatnio zbyt często nie ma jej w nocy.Nie żeby mi na tym zależało.
-Gdzieś ty był tyle czasu? - usłyszałem zakłopotanie w głosie Suigetsu.Tak bezprawnie wszedł sobie do mojego pokoju, nie pukając.Grr,nienawidzę tego.
-Na zwiadach. - barknąłem spod nosa.
-I jakieś nowe wieści? - usiadł na mojej czarnej skórzanej kanapie dając nogi na stół.No nie prawdopodobne czuję się jak u siebie.Cały Suigetsu.
-Chyba mamy problem.. - zagryzłem wargi.Fakt Sakura to osoba, która powinna się o tym dowiedzieć jako pierwsza, ale przez ten incydent z 'plamą' zupełnie o tym zapomniałem.Poszedłem do jej pokoju w celu powiedzenia jej tego, właśnie! Ach, nie jestem jeszcze aż tak stary i już dopada mnie skleroza.
-No mów,stary. - odrzekł zupełnie ignorując moje ruchy.Wzrok dalej miał wlepiony w gazetę, którą aktualnie czytał.Denerwowało mnie to.Nie lubię rozmawiać z kimś, kto nie zwraca uwagi na to co mówię.Tylko przytakuje.
-Naruto.. - spojrzałem na pozłacaną tarczę zegara zaciskając dłonie w pięść. - Itachi go porwał.
-Itachi?! - szybko się zerwał. - Mieliśmy do tego nie dopuścić, Uchiha.
Nie spodobała mi się jego postawa.Zachowuję się tak jakby to była tylko moja wina.Nie jestem tutaj nie wiadomo kim.Tylko szefem.Nie biorę wszystkiego na swoją głowę.
-Sakura będzie następna. - znowu się odezwałem, ale tym razem spojrzałem na Suigetsu i wyrwałem mu tę durną prasę z rąk.To już nie jest zabawa.Tu chodzi o czyjeś życie.
-Ej mówiłeś przecież, że Itachi potrzebuję Naruto.Więc go nie zabiję. - uśmiechnął się szyderczo.
-Czy ty siebie słyszysz?! - mój krzyk zadział na niego jak zimny kubeł wody. - On już na pewno wie gdzie jest nasza kryjówka.Spodziewam się go tutaj.
-To ja już nie nadążam, stary.Chcesz,żeby się tu zjawił? - dostrzegłem zdziwienie w jego fioletowe tęczówki.
-Załatwię to sobie z nim twarzą w twarz.Czy on do jasnej cholery musi wszystko komplikować?! - miałem dość brata.Zachowywał się jak dziecko, które nie dostało obiecanego lizaka.Niestety w tym przypadku chodziło mu o Sakurę.Dalej ma do mnie żal.Ale to nie moja wina,że wybrała właśnie mnie.
-Rób co chcesz, Sasuke.Nie będę się wtrącał między was. - westchnął kierując się do drzwi.
-Dziękuję, Suigetsu. - obrócił się patrząc w moje czarne oczy. - Ale mam dla ciebie zadanie.
-Dawaj.
-Musisz zabrać stąd Sakure.Szybko. - warknąłem zagryzając dolną wargę.To nie jest bezpieczne, by tu była.
-Nie może tu zostać? - skrzywił się.Wiem, że jest typem samotnika, ale chyba jej towarzystwo nie zrobi mu większego problemu.
-Proszę.To ważne.Nie jest świadoma tego co może się stać..
-A co może się stać?
-Nic.. nie ważne.Idź już. - znów użyłem mojego zimnego i obojętnego tonu.
-Po nią? - zapytał.
-Nie, najpierw idź zapoluj. - uśmiechnął się.
-Bardzo śmieszne. - dodał znikając mi z oczu.Cholera, czemu to spotkało właśnie mnie.Chcę być z Sakurą, ale to nie jest takie łatwe.Nawet nie wiem jakie są jej uczucia względem mnie.Dopóki Itachi żyję nie dopuści tego.Nie dał, by nam żyć.Dlatego muszę trzymać się od niej z dala.Nie ważne jak trudne by to było.Po prostu muszę...
****
No nie słychane.Co ten nasz Uchiha wyprawia.Najpierw niby przypadkowo przyciąga mnie do siebie, a teraz? Chcę się mnie pozbyć! Nigdy nie zrozumiem tego człowieka.. a właściwie wampira.Są bardziej popieprzeni niż ludzie.Nie wiedzą czego chcą.Myślą, że skoro są silniejsi to mają władzę nad zwykłymi ludźmi.A ja mu pokażę, że tak nie jest.Ułatwię i jemu i Suigetsu całą sprawę.Nie wiem po jakiego grzyba ciągnął mnie ze sobą.Jestem dużą dziewczynką dam sobie radę.
Pod osłoną nocy wędrowałam teraz wąskimi uliczkami Konohy.Było już grubo po północy, dlatego nie dziwię się, że ulice są zupełnie puste.To chyba tylko ja jestem taka szalona.Ale tak szczerze nie obchodzi mnie moje bezpieczeństwo.Jeśli mój przyjaciel ma kłopoty to muszę mu pomóc, bo tak robią przyjaciele! Mimo to mam dziwne przeczucie, że jak Sasuke się dowie, że uciekłam to osobiście mnie posieka na kawałki, a to może być bolesne.A w dupie go mam!Nie mogę pozwolić, żeby Naruto podzielił los Ten-Ten.Czy do cholery ten świat gra ze mną w pieprzoną grę?! Chcę zobaczyć przez kogo bardziej będę płakała? Nie uda mu się to.Nie ze mną. Odbiję go choćby nie wiem!
Słyszałam wczorajszą, bo w końcu już wybiła północ ich rozmowę. Głupiec, dlaczego mi nie powiedział? Byłam zdana na swoją intuicję. Muszę znaleźć Itachiego. Wyjaśnię sobie z nim wszystko raz na zawsze. Jednak jeżeli nie będzie sam, to na prawdę mogę mieć głupoty...
Ciężkie krople deszczu zlatywały na moje policzki.Temperatura mojego ciała gwałtownie zaczęła spadać, co nie dziwne, bo straszliwie mi zimno.Wszędzie ciemność. Nie wiem nawet gdzie jestem.
Kiedyś Uchiha wspominał, że kryjówka jego brata jest niebezpiecznie blisko Konohy.Teraz rozumiem aforyzm ''Czas to pieniądz''.W moim przypadku na prawdę tak było.Każda minuta była złotem.Bardzo się o niego martwiłam.Nie żebym nie wierzyła w jego siłę.. ale w pojedynkę na pewno nie pokona wampira.Już sam ścisk Sasuke sprawia mu dużo bólu, a przecież nie robi tego celowo.A za nim on, by ruszył swoje szanowne pośladki, by cokolwiek zrobić, Naruto mogłoby się coś stać.
Był moim jedynym przyjacielem.On jako jedyny obalił moje fałszywe przekonanie, iż przyjaźń damsko - męska nie istnieję.
Znów panowała głęboka cisza, która od jakiegoś już czasu non stop mi towarzyszy.Naruto,gdzie jesteś?! Muszę znaleźć go jeszcze przed świtem.Dopiero wtedy prawdopodobnie Uchiha zorientuję się, że mnie nie ma.Ciekawa jestem, czy w ogóle się tym przejmie. W końcu jestem dla niego prawie obca.. Zimny dreszcz przeszedł wzdłuż mojego ciała.
W końcu Karin dozna świętego spokoju.Nie jestem pewna, czy przeżyję te spotkanie po latach..Chciałabym, żeby wszystko to co mówiła mi Anke było jedną wielką bzdurą.
****
Po dłuższej chwili postanowiłem porozmawiać z Sakurą. Chciałem ją przeprosić. Mogłem wprowadzić ją w stan zakłopotania, a co gorsza - urazić. Pewnie domyśla się, że specjalnie przewróciłem ją na siebie.Ech, chwila słabości.Powinna być wdzięczna.To, że jestem wampirem nie oznacza, że nie mam uczuć, czy nie jestem sprawnie seksualnie. Sam do końca nie rozumiem tego co odżywa w moim sercu.Przy niej moje zmysły szaleją, a ciało odmawia posłuszeństwo.W ciągu kilku wieków nie przeżyłem czegoś takiego. To tylko utwierdzało mnie w moim przekonaniu, że miłość do Karin to tylko fikcja. Po odejściu tamtej dawnej Haruno czułem ciągłą apatię.Nie umiałem znaleźć sobie miejsca.Nigdy nie byłem typem samobójcy, ale w tamtym momencie wydawało mi się odpowiednie i na miejscu.I choć jestem nieśmiertelny to jest taki jeden sposób na szybką śmierć.Tylko łączy się ona z tym, że cały świat dowiedziałby się o nas.A nie mogłem tego zrobić reszcie.Nie będą cierpieć za moją głupotę.
Wziąłem ostatni głęboki oddech stojąc pod drzwiami do jej pokoju.Nie wiedziałem jak zareaguję, ale koniecznie chciałem ją zobaczyć. Może to był tylko pretekst, aby zamienić z nią parę słów.Powoli położyłem swoją rękę na srebrzystą klamkę. Nie wahając się, ani chwili dłużej wszedłem do środka.Ku mojemu zdziwieniu łóżko było puste.Jeszcze nie śpi? Pewnie się kąpie. W wampirzym tempie znalazłem się obok drzwi do łazienki.Przyłożyłem ucho do ściany upewniając się, czy bierze prysznic.Jednak nie usłyszałem szumu wody. - Sakura, jesteś tam? - odpowiedziała mi tylko cisza.Może była tak zmęczona, że zasnęła w wannie? Może się utopiła? Powinienem tam wejść.
Nie! Nie mogę! Jeśli będzie naga.. wścieknie się. Może tylko słucha muzyki przez słuchawki relaksując się w ciepłej wodzie? A co jeśli nie? Cholera, muszę tam wejść! Nie, nie mogę.Kurwa!
Trudno najwyżej mnie zabiję. - Sakura, wchodzę! - oświadczyłem jej.Niestety znowu odpowiedziała mi tylko cisza. Ku mojemu zdziwieniu nie musiałem wyważać drzwi, ponieważ nie były zamknięte na klucz.Nie byłem pewny czy dobrze robię wchodząc, ale właśnie to podpowiadała mi intuicja..
****
Martwiłem się i o Hinatę i Sakurę. Dwie kobiety, które są najbliższe memu sercu. Tak właściwie, to nie mam pojęcia gdzie jest i co robi teraz Haruno. Zawsze mieliśmy dobry kontakt, a od paru tygodni po prostu milczy jak grób. Mam tylko nadzieję, że nic jej nie jest. A Hinata? Skoro Itachi już mnie ma , to ona chyba nie będzie mu potrzebna, bo po co?Nie ma w sobie demona.A jemu za pewne chodzi tylko o niego.Egoistyczny, dupek. Nie uda mu się to. Nie pozwolimy na to.Ani ja, ani Tsunade, ani Sakura.Nikt! Myśli, że jak jest z rodu Uchiha to wszystko mu wolno? Co z tego, że Madara był w połowie stworzycielem wioski. Z Sasuke dużo nie rozmawiałem. Może dwa, trzy razy zamieniliśmy kilka słów. Z tego co zauważyłem to bacznie zawsze przyglądał się Sakurze.Jak dla mnie to jest trochę dziwny. Zachowuję się jakby był z innej epoki. Czasem używał starszych przymiotników od mojej prababki.
Muszę stąd uciekać.Nie wiem jak.Wszędzie są zawsze wiedziałaś, co mam robić w takich sytuacjach.Dlaczego ciebie tu nie ma.Dlaczego.. jego strażnicy.Mam pokój na trzecim piętrze. Mógłbym wyjść przez okno, ale musiałbym bacznie unikać światła reflektora pilnującego ogród.Jeśli ucieczka się nie uda, Itachi będzie mnie baczniej obserwował. A gdyby tak udawać miłego? Może wyciągnąłbym z niego coś więcej. I dowiedział się w końcu prawdy.Ale wtedy jest też prawdopodobieństwo, że mnie zabiję. Cholera, co robić. Sakura, co mam zrobić. Ty
I jest!
na 50 Twarzy Sasuke będzie jutro lub w sobotę.
na blogu o shinobi będzie w niedzielę lub poniedziałek.