niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 6.

  -Musimy pogadać,Uchiha, - poczułam na sobie jego obojętny wzrok.Patrzałam teraz prosto w jego czarne tęczówki ogarnięte nicością.
-Cieszę się,że też tak sądzisz. Mamy całą noc.
-Chyba żartujesz?! Nie mam zamiaru siedzieć i pieprzyć z tobą o głupotach.Powiem tylko raz.. - w niesamowicie szybkim tempie stanął obok mnie.Czułam na swojej szyi, jego chłodny oddech.Podniecał mnie.
-Sądzisz, iż rzeczy,które zagrażają twojemu życiu są głupotą? - parsknął.
-Nie wiem,dlaczego cię to interesuję.. - złapał mnie za ramię.
-Dlatego chcę z tobą porozmawiać.
-Więc mów. - byłam stanowcza.Nie chciałam słuchać owijania w bawełnę.Chcę prawdy; tu i teraz.Nawet jeśli miałaby mnie rozerwać na strzępy.
-Nie wiem od czego zacząć..
-Najlepiej od początku.
-Wiem,że mi nie uwierzysz, ale odczuwam potrzebę chronienia cię.Mój brat chcę ciebie wraz z Naruto porwać i przyjąć do Akatsuki.Jesteście mu potrzebni.Chce was wykorzystać do swoich niecnych celów.
-Chwila..Ty masz brata? I co to Akatsuki?
-Nie przepadamy za sobą; nie palamy do siebie miłością.Byłby pewnie w stanie zabić mnie z zimną krwią,gdyby mógł.Akatsuki,to niezwykle niebezpieczna organizacja,którą założył mój brat.Chcą zająć wszystkie miasta i rządzić krajem.Dlatego jesteście mu potrzebni.Ty jesteś wspaniałym medykiem,a po śmierci jego medyka - Kabuto, nie pozostał mu żaden.Naruto,to najsilniejszy ninja w Konoha.Sama wiesz.
-Nie bierzesz siebie pod uwagę?
-To już zupełnie inna historia,która jest teraz nie istotna.Musisz mi zaufać.
-Niby z jakiego powodu?! Może jesteś teraz czymś naćpany i bredzisz od rzeczy?
-Ponieważ twoja matka chcę się z tobą zobaczyć.
-Nie pierdol! - krzyknęłam. - Ona nie żyje! Nie obchodzi mnie co bierzesz.Pieprzone tabletki,czy LSD.Zostaw mnie w spokoju,demonie!Jesteś popieprzony! - zakryłam twarz dłońmi i zsunęłam się na podłogę.Przysunęłam kolana do siebie i oplotłam je ramionami.
-Myślisz,że sobie to wymyślam?A jednak.Twoja matka żyję.Jej śmierć była upozorowana z ważnego powodu.Anke to jej siostra; jest twoją ciocią.Mebuki chciała,byś myślała,że nie żyję.
-Czyli przez całe życie jestem okłamywana.. - głos załamał mi się,a na moje policzki nie pytając o zgodę zleciały łzy.
-Sakura,jesteś na prawdę w niebezpieczeństwie.Masz ukryte zdolności.Potrafisz przewidywać przyszłość.Jesteś...banshee. - podniosłam wzrok z powrotem na bruneta.
-Potrafisz rozmawiać z osobami z zaświatów.Podobno jeśli ktoś spojrzy w twoje oczy,gdy jesteś pod jej wpływem może umrzeć ze strachu.Jesteś jakby..aniołem śmierci.Potrafisz też przewidzieć czyjąś śmierć.
-Powiedz mi proszę..że to sen.Ja nie chcę.Ja chce żyć normalnie!
-Nosząc nazwisko Haruno nigdy nie byłaś normalna.
-Masz papierosy? - zdziwił się.Mówi mi teraz takie rzeczy,a ja po prostu mam to w dupie.
-Nie palę.
-Mam chyba ostatniego w kurtce. - podeszłam do szafy,szybko przeszukując kurtkę.Na szczęście jedna została na czarną godzinę.Oparłam się o ścianę,zapalając szluga.Wzięłam jak najmocniejszego bucha na płuca,by zatruć w sobie wszystkie te mieszane uczucia.Samotna łza toczyła się po moim siarczystym policzku.
-A ty o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
-Boisz się krwi..jesteś szybki - zaciągnęłam się fajką - Kim ty jesteś do cholery?
Zaśmiał się.
-Co cię tak bawi?! - wrzasnęłam.
Ku moim oczom pojawiły się białe jak śnieg kły.Przeraziłam się.Dopiero po chwili spostrzegłam,że żar spadł mi na bluzkę wypalając dziurę.
-Teraz mi wierzysz? - odparł.
-Wynoś się. - jego oczy wyszły na wierzch. - Nie słyszysz co mówię?!Spierdalaj,Sasuke.
Spojrzał na mnie bezlitośnie, karcąc mnie wzrokiem.Szybkim krokiem podszedł do okna i w mgnieniu oka zniknął.Zgasiłam peta i położyłam się na łóżku.Czułem się perfidnie oszukana.Nie ma usprawiedliwienia na to wszystko.Czemu Anke mi nie powiedziała?Czy oni wszyscy graja w jakąś pieprzoną grę?!Nie raz słyszałam od chłopaków z młodszych klas,że Sasuke sprzedał im kwas.Myślałam,że to bujdy.Ale ten chłopak na prawdę zachowuje się cały czas jakby był czymś odurzony.Nie wiedziałam sama co mam myśleć.Muszę odsapnąć, wtedy odezwę się do niego.

                                          *
 Zdenerwowała mnie nie na żarty.Jeszcze chwilę,a nauczyłbym ją pokory.Martwię się o nią,a ona tego nie rozumie.Hm.. chociaż gdyby ktoś mi powiedział takie rzeczy poczułbym się jak śmieć, oszukiwany całe życie.W sumie to ją rozumiem.Od wieków nie widziałem swojej rodziny.Mieszkają na drugim końcu świata, nie wiedząc o moim istnieniu.Myślą,że nie przeżyłem.Kilka setek lat temu w moim kraju wybuchła wojna domowa.Moja matka Mikoto przekazała mnie w ręce babki Tsunade,która opiekowała się mną do moich dwunastych urodzin.Później zamieszkałem z bratem, a Tsunade odeszła.Zachorowała na rzadką chorobę; nikt nie widział jak jej pomóc.W wieku ośmiu lat stałem się wampirem.Nikt nie pytał mnie o zdanie.Moja mama chciała mnie od tego uchronić.Wystarczy,że wszyscy z naszego klanu są pijawkami.Głupia babcia Tsunade pomyliła zaklęcia,gdy bawiłem się w ogrodzie.Przez przypadek kwasek wylał się na mnie.Przez swoją wadę wzroku pomyliła probówki.I o to jestem ja.Czekałem na Sakurę bardzo długo.Jednak nie wiąże z nią przyszłości.Mam już swoją miłość, która mi w zupełności wystarcza.Czasem mam chwile słabości,że pragnę jej ust i krwi.Ciągle wmawiam sobie,że to tylko chwilowe.
-Byłem z Sasorim w mieście. - odrzekłem w kierunku Karin leżącej na łóżku.W pośpiechu zdjąłem koszulę, co spowodowało,że Karin ponownie mogła rozkoszować się widokiem mojej umięśnionej klaty.
-Nie kłam.Widziałam was. - obróciła się na drugi bok.Jej włosy rozwiewał chłodny wiaterek, będący skutkiem nie zamkniętego okna.
-Powiedziałem jej prawdę.To wszystko. - położyłem się obok niej tym samym chwytając ją za ramię i obracając w swoją stronę.
-Wiem,że miałeś z nią kiedyś romans i kochaliście się.Ale ona nawet tego nie pamięta.
-Jestem tego świadom.To dla mnie już nie ma znaczenia.Teraz mam ciebie, i to z tobą chce mieć trójkę dzieci i psa.
-Na prawdę? - jej kąciki ust uniosły się ku górze. - To może zaczniemy już? - jej igraszne myśli stały się moimi myślami.

                                  *
-Wstawaj!Spóźnisz się do szkoły,do cholery! - Anke tarmosiła mnie za włosy.Nie miałam ochoty patrzeć na jej twarz,a co dopiero pojawiać się w szkole.Nie mogła mnie do niczego zmusić.
-Nigdzie nie idę. - warknęłam krzywiąc się.
-Owszem idziesz! - wyszarpała mi z rąk kołdrę.Zawiało chłodem.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić, ciociu.A raczej zakłamana suko.
-Jak śmiesz! - dostałam w łeb.Patrzyła na swoją dłoń.. - Sakura,przepraszam.
-Prawda boli? Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Więc już wszystko wiesz.Ustaliłam z Mebuki,że tak będzie lepiej,
-Dla kogo?! Dla niej ?!
-Zrozum, chciała cię chronić.Chciała ci zapewnić normalne życie.
-I tak było! Nagle zjawia się zadufany w sobie czarnooki dupek i wszystko mi niszczy!Nienawidzę go tego cholernego.. brak mi słów!
-Ubogie masz słownictwo.Posłuchaj mnie, Sakura.Kiedyś setki lat temu już raz kiedyś żyłaś, jako znana Banshee.Byłaś najbardziej znaną kobietą w mieście.Twoim chłopakiem.. był właśnie Sasuke.Kochaliście się, byliście zgodną parą.W walentynki 1650 roku oświadczył ci się.Byłaś wtedy bardzo szczęśliwa.. - podrapała się po głowie. -Gdy Itachi dowiedział się, o tym zapragnął mieć twoje zdolności tylko dla siebie.Nie chciał się tobą dzielić.Uwodziłaś go.Za nim poznałaś Sasuke, byłaś właśnie z nim.Z czasem,gdy pokochałaś młodszego Uchihe,porzuciłaś Itachego jak psa.Stał się bezdomny i słaby, bez ciebie.Obiecywał ci że się zemści.Porwał cię i wyczyścił ci całkowicie pamięć.Wrzucił cię w czarną dziurę, po czym pojawiła się nowa ty.Różnisz się od tamtej Sakury.Bardziej pewna siebie i wybuchowa.
-Co?Ja i Uchiha..jeden i drugi..To niedorzeczne!Nie wierzę w żadne twoje słowo.
-Dowiedzieliśmy się,że Itachi znów ma na ciebie chrapkę.Chcę odbudować wasze relacje i poślubić cię.
Zadrżałam.Czy ja śnię?Czy moje życie już nigdy nie będzie normalne?W jednej chwili całe życie mi się posypało.Wszystko, doszczętnie wszystko,co kochałam okazało się jednym wielkim złudzeniem
-A mówiłaś coś o moich zdolnościach.. Jak mam nauczyć się ich używać?
-Tego nie wiem,Sakura.Sama musisz się dowiedzieć.
-A co z Naruto..
-On był kiedyś podwładnym Itachiego,a Hinata jego żoną.W rzeczywistości nadal tak jest,ale ty jesteś w innym wymiarze.
-Zabiję tego,gnoja!Zabiję go!Z zimną krwią i uśmiechem na ustach!Spaprał wszystko!
-To nie jest takie proste.
-Nikt nie mówił,że będzie prosto,ale będzie warto!Chcę widzieć tego dupka z wykrzywioną mordą.Sama go wrzucę do czarnej dziury i w nieskończoność będzie cierpiał.
-Ochłoń.
-Moje myśli rozwalają mi teraz głowę.
-Rozumiem.Śpij, dobrze ci zrobi. - odpowiedziała i wyszła z mojego pokoju, zamykając drzwi.Leżałam na moim łóżku z  wzrokiem wbitym w sufit.Tak bardzo chciałabym się jutro nie obudzić.Ponoć jutro jest zawsze czyste i wolne od porażek.Ja w to już zwątpiłam.Od dzisiejszego dnia nic już nie będzie takie jak dawniej.Mam ochotę iść z Tenten do pobliskiego klubu i zapomnieć o otaczającym mnie świecie.Mam gdzieś, że ostatnia moja nocna eskapada i przygoda z alkoholem o niemal mogła zakończyć się tragicznie.Stan mojego umysłu bywa na prawdę różny.Czasami czuję się na prawdę dobrze, a następnego dnia potrafię przepłakać cały dzień nienawidząc wszystkiego co się rusza.

                              *

 Sam już nie wiem czego chcę.Gubię się gdzieś, w otchłani moich myśli.Chyba chce siebie samego oszukać.Dotąd szło mi to świetnie.Póki Sakura nie znała prawdy.Jestem ciekaw, jak zareaguje jak się dowie,że kiedyś jej się oświadczyłem.Jeśli w ogóle się dowie.Mój brat ma rację.Jestem krwiopijcą; nie zasługuję na miłość.To,że przed wiekami Haruno wybrała mnie..to był cud.Jestem chłodniejszy od mojego brata.On nigdy jej nie skrzywdził.Ja robiłem to cały czas, bezmyślnie.Teraz wiem,że nie łączy nas nic oprócz powietrza, którego się nawdychałem.Miałem teraz ochotę porozmawiać z zielonooką,ale obiecałem sobie,że przyjdę do niej za dwa dni jak już ochłonie.
Musi wszystko sobie na spokojnie przemyśleć.
- Sasuke, kocham cię. - pocałowałem ją w czoło. -Chce mieć z tobą dzieci, i robić ci chleb z salcesonem do roboty. - zaśmiała się
-Ja ciebie też kocham. -odchrząknąłem.
                           

                                *


Tak tak jest to blog o Sasusaku, a na razie się na to zbytnio nie zapowiada.Jednak zapewniam,że wkrótce pojawi się.Nie mam zamiaru kończyć na piętnastu rozdziałach,więc jest to dłuższe opowiadania.Rozdział miał być dłuższy,ale na prawdę dużo nowych informacji się w nim pojawiło i nie chciałam przynudzać i przemęczać waszych głów.Bo muszę przyznać,że mnie już głowa boli :D Może dlatego że jest.. 3 w nocy,a ja mam wenę.Nic nowego.
Trzymajcie się ciepło.